Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
552 posty 3897 komentarzy

Stowarzyszenie WPS

Rzeczpospolita - Roman Dmowski: Siła narodu leży w jego zorganizowaniu.

Niech żyje „wolna i demokratyczna” III Rzydopospolita Polska

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Niech żyje ojczyzna „wyklętych” milionów Polaków, o których okupant nie pamięta… .

Gan

 

Rafał Gan-Ganowicz – najemnik, bandyta zabijający za żołd, sługus zachodu, w III Rzydopospolitej wykreowany na antykomunistycznego bohatera, przez gorliwego sługę Izraela Kalksteina pośmiertnie udekorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski)

.
Od początku, gdy prezydent Kalkstein zaczął zabiegać o Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” wietrzyłem w tym podstęp. Celem tego „święta” było w sumie szczucie Polaków na komunę i na Rosjan. Na komunę, no bo tak mordowała „patriotów”, na Rosjan, no bo to im przypisuje propaganda okupanta narzucenie Polsce po wojnie nowego systemu i władzy podległej Kremlowi. Oczywiście, że zbrodnie żydo-UB, zwłaszcza bestialskie tortury w katowniach UB i bandyckie sądy z wyrokami śmierci dla kilku tysięcy Polaków należy potępiać. Ale aż tak czarno rzeczywistość powojenna nie przedstawiała się. Po zakończeniu terroru UB w 1956 roku PRL była znośnym krajem, poziom życia poprawiał się, nie było bezrobocia, nie wyrzucano starych i chorych na ulicę, bo nie mieli pieniędzy na czynsz, budowano fabryki, huty, stocznie, kopalnie, szpitale, szkoły, osiedla mieszkaniowe. To zła „komuna” w ciągu jednego powojennego dziesięciolecia zlikwidowała analfabetyzm (u schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej wynosił ponad 90 %, za sanacji nadal siągał w zależności od regionu 25-50 %). Dzisiaj, ponad ćwieć wieku po żydowskiej tzw. „transformacji”  i wydaniu Polski w łapska zachodu większość tego co po wojnie wybudowały pokolenia Polaków, zostało zniszczone, zdewastowane lub „sprywatyzowane”. A Polaków przerobiono w tanią siłą roboczą we własnym kraju. Miliony musiały za pracą i chlebem przed dobrobytem wolnej Polski uciekać za granicę.
.
Rosjanie za narzucenie Polsce powojennych władz winy nie ponosili. Oni po prostu oddawali życie na naszych ziemiach goniąc Niemca do Berlina. Dzięki nim skończył się koszmar pięcioletniej okupacji i mordowanie Polaków milionami. I „oczyszczanie” z Polaków z prastarych polskich ziem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wysiedlenia_Polak%C3%B3w_podczas_II_wojny_%C5%9Bwiatowej_dokonane_przez_Niemc%C3%B3w
.
Czy walka wyklętych miała sens? Polskę w ręce Stalina wydali przecież „sojusznicy” zachodni. Ci sami, którzy zdradzili Polskę i przed wrześniem 39 i we wrześniu 39.
https://myslnarodowa.wordpress.com/2012/09/04/abbeville1939-a-wojna-obronna-ii-rp-zdrada-czy-realizm/

.
Było oczywiste, że „sojusznicy” w obronie „wyklętych” palcem nie ruszą. Szanse na pokonanie (wspieranej przez Gruzina Stalina i żydowską NKWD) władzy w powojennej Polsce „wyklęci” mieli mniejsze niż zerowe. Jedyne co mogli osiągnąć to rozdrażnianie UB i zwiększone represje wobec ludności cywilnej na terenach działania „wyklętych” – co rzeczywiście miało miejsce.

.
Pod jakimi hasłami walczyli „wyklęci”? Oczywiście pod ogłupiającymi Polaków od wieków pseudopatriotycznymi hasłami typu bóg honor ojczyzna. I pod hasłem wierności Polsce przedwojennej czyli sanacyjnej. I pod hasłem wierności rządowi londyńskiemu – zbieraninie dezerterów i kolaborantów Londynu. Sanacja była dla Polski i Polaków okresem gorszym niż PRL w latach 1956 – 1989. Nie przeprowadzono reformy rolnej, przez co na wsi żyły milionowe rzesze bez- i małorolnego chłopstwa. Polska sanacyjna była krajem kapitalistycznym, gdzie obok garstki bogatych fabrykantów (rzadko Polaków) były milionowe rzesze biedoty miejskiej. A podczas pacyfikacji strajków i demonstracji w latach 1926-1939 z rąk policji i wojska zginęło więcej obywateli II RP niż w okresie 1956-1989 z rąk milicji, ZOMO i SB  w PRL. Miłośnicy sanacji i Piłsudskiego jakoś dziwnie unikają odpowiedzi na pytanie – czym Piłsudski – ikona sanacji – tak zasłużył sobie na wdzięczność i szacunek Hitlera, że ten po śmierci samozwańczego „marszałka” ogłosił żałobę narodową w Niemczech, wziął udział w żałobnej mszy w intencji litewskiego przybłędy w Berlinie,

.

1

.

a po agresji na Polskę i po zdobyciu Krakowa nakazał  generałowi Wehrmachtu  Wernerowi Kienitzowi złożyć na Wawelu wieniec u grobu  Piłsudskiego, zaś przed kryptą z „marszałkiem” wystawić kazał niemiecką wartę honorową.

.

wehrmaht_warta_honorowa

.

Czym litewski przybłęda Piłsudski zasłużył sobie na taką wdzięczność Hitlera?
.
Wyklęci walczyli więc o Polskę sanacyjną, piłsudczykowską, związaną z zachodem. Dzisiaj jesteśmy związani z zachodem. Co dało to Polsce? Miliony bezrobotnych, miliony emigrantów zarobkowych, pół miliona bezdomnych, miliony żyjące poniżej minimum socjalnego a nawet biologicznego.

.
Niech żyje wolna i demokratyczna III Rzydopospolita Polska – ojczyzna „wyklętych” milionów Polaków. O których okupant nie pamięta.

.
Ciekawi mnie, ile milionów Polaków przeklina „transformację” i mówi – komuno wróć? Nie wiem. Ale takich są już miliony. Także wśród byłych „antykomunistów”. Bo tej zachodniej „wolności” i „demokracji” mają po prostu dość.
.
Przy kulcie „wyklętych” pamiętać powinniśmy o tym, że były ich dwie kategorie. Pierwszą kategorią byli zaślepieni prosanacyjnym, prozachodnim i religijnym pseudopatriotyzmem naiwni, najczęściej młodzi ludzie, którzy wierzyli w głoszone hasła, kochali Polskę, ale nieświadomie kontynuowaniem po wojnie walki w imię pustych haseł Polsce po prostu szkodzili. Niepotrzebnie kontynuowali walkę skazaną z góry na przegraną, opóźniając tym normalizację i odbudowę kraju ze zniszczeń. No i rozdrażniali władze nasilające przez to terror.

Drugą kategorią byli zwykli bandyci, którzy mordowali nawet (a raczej  – zwłaszcza) ludność cywilną.

W sumie, pomijając nawet zbrodnie „bandytów wyklętych”, gloryfikowana przez marionetki okupanta, media i fundamentalistów antykomunizmu walka „wyklętych” była tragiczną wojną domową, która przedłużała chaos i niepotrzebny dalszy rozlew krwi po tak katastrofalnej dla Polski niemieckiej okupacji. Skutki walk „wyklętych” były rzeczywiście tragiczne:
.
„Bilans bratobójczej wojny

W bratobójczej wojnie domowej wzięło udział po obu stronach ok. 450 tys. ludzi. W zbrojne podziemie zaangażowanych było 120-180 tys. osób, z czego w zorganizowanych oddziałach, uzbrojonych, a nawet otrzymujących żołd – ponad 20 tys. Według ostatnio publikowanych danych, w 1945 r. w lesie pozostawało 13-17 tys. osób, rok później ok. 8,6-8,8 tys., po amnestii zaś, w latach 1947-1950 działalność prowadziło do 1,8 tys. Po 1950 r. walkę z bronią w ręku kontynuowało 250-400 ludzi, tworząc dwu-, trzyosobowe oddziały. Ocenia się, że zabitych zostało 7672 „leśnych” (Maria Turlejska podaje liczbę 8668), według niezweryfikowanych danych w latach 1944-1954 za przestępstwa polityczne skazano na karę śmierci ok. 5 tys. osób, z czego ponad połowę wyroków wykonano.
Z rąk członków powojennego zbrojnego podziemia zginęło 4018 milicjantów, 495 ormowców, 1616 funkcjonariuszy UB oraz 3729 żołnierzy Wojska Polskiego, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wojsk Ochrony Pogranicza. Ofiar wśród cywilów było niewiele mniej: 5143 osoby, w tym 187 dzieci do lat 14. Łącznie ok. 15 tys. osób. (Nie wolno zapominać, że ofiarami byli także żołnierze Armii Czerwonej, ale tu znamy tylko szacunkowe liczby, choć wiadomo, że są to tysiące). Bratobójcza wojna pochłonęła więc co najmniej 25 tys. ofiar, nie wliczając w to trwale okaleczonych.
Po pierwszej amnestii w 1945 r. podziemie opuściło tylko 30 217 osób, z czego część na powrót podjęła walkę z polskimi i radzieckimi służbami bezpieczeństwa. W wyniku ogłoszonej 22 lutego 1947 r. amnestii 53 517 osób wyszło z podziemia, a 23 257 przetrzymywanych w więzieniach lub aresztach ujawniło swoją działalność.”
http://www.tygodnikprzeglad.pl/wykleci-malo-swieci/
.
Czczącym „wyklętych” proponuję, aby nie zapominali przy okazji tego „święta” i o cywilnych ofiarach walki „wyklętych”.

.

Zapalcie  5143 świeczek cywilom zamordowanym przez „bohaterów antykomunistycznego podziemia”. A przynajmniej 187 świeczek pomordowanym przez nich dzieciom.
.

wierzchowiny1-660x375

.
http://trybuna.eu/187-swieczek-na-1-marca-tyle-dzieci-zamordowali-wykleci/

.

Ja dla upamiętnienia wszystkich ofiar tamtej tragicznej wojny domowej, kontynuowanej w imię szkodliwego „patriotyzmu” zapalam wirtualnie tę świeczkę:

.

ogien2a

.

.

.

opolczyk

.

PS
.
A skoro jesteśmy przy sanacji i jej kulcie w III Rzydopospolitej, przypomnę jeszcze i to, jak to sanacyjny wywiad wojskowy szkolił żydowskich terrorystów:
.
„Terroryzm jako dyscyplina naukowaWiosną 1939 roku beskidzkimi lasami w okolicach Andrychowa raz po raz wstrząsały eksplozje i strzelaniny. W tajnej operacji brało udział 25 młodych mężczyzn, którym zakazano utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z okoliczną ludnością. Przez cztery miesiące przybysze pod okiem instruktorów Wojska Polskiego uczyli się technik walki partyzanckiej i sabotażu, szkolili się w organizowaniu ataków terrorystycznych i zamachów bombowych, poznawali też podstawy konspiracji. Jak wspominał po latach jeden z biorących udział w szkoleniu: „Polacy potraktowali kurs terroryzmu jako dyscyplinę naukową, poznaliśmy matematyczne formuły na demolowanie konstrukcji z cementu, żelaza, drewna, cegieł i ziemi”.
http://historia.focus.pl/swiat/jak-polacy-stworzyli-izrael-296
.
.

„Władze II RP pomagały syjonistom rewizjonistom szkolić od 1937 roku żydowskich emigrantów, członków faszystowskiej organizacji żydów Betar (Brith Trumplendor, czyli związku imienia Trumplendora jednego z pierwszych bojowników poległych w walkach o dominację Żydów w Palestynie) i późniejszych bojowników z Irgun Zevai Leumi (Narodowej Organizacji Wojskowej – Żydowskiego Związku Wojskowego). Żydzi szkoleni byli w bazach w Zielonce Rembertowie, Zakopanym i Andrychowie (gdzie wywiad wojskowy II RP szkolił dowódców oddziałów dywersyjnych z Palestyny czyli żydowskich terrorystów).Szkolenie przeszło 10 tys. żydów. Programem szkoleń kierował pułkownik Jan Gaładnik. Wojsko Polskie zaopatrywało syjonistów w broń i amunicje. Syjoniści mogli odbywać manewry w swoich gospodarstwach rolnych. Szkolenia finansowały władze II RP i społeczność żydowska. Szkolenia zawieszono z powodu presji Wielkiej Brytanii sprawującej rządy w Palestynie i walczącej z żydowskim narodowo wyzwoleńczym terroryzmem.

Irgun, pod kontrolą władz II RP, zorganizował dla kilkuset osób obozy szkoleniowe w Zofiówce na Wołyniu i w Poddębiu koło Łodzi. Władze RP nie przeszkadzały również w podobnej działalności Hagany, reprezentującej większość syjonistów, w II RP.

Władze II RP przekazały również Żabotyńskiemu na działalność terrorystyczną 250 tys. zł. II RP dostarczała też broń dla Narodowej Organizacji Wojskowej Irgun w Palestynie. Broń przemycano jako maszyny rolnicze lub mienie emigrantów żydowskich. Polski wywiad wojskowy (drugi oddział sztabu generalnego) przemycili dla Żydów w Palestynie: 3000 karabinów, 220 karabinów maszynowych, 10 tys. granatów, 3 miliony sztuk amunicji, trzy lekkie samoloty RWD 13.

Żabotyński chciał by Polska przejęła mandat brytyjski (czyli władzę) w Palestynie, co umożliwiłoby swobodną emigrację Żydów do Palestyny.

Podczas II wojny światowej wraz z armią Andersa z ZSRR uciekło 3,5 tys. Żydów żołnierzy (5 proc. wszystkich ewakuowanych żołnierzy) i 2,5 tys. żydowskich cywili (3 proc. ewakuowanych). Na przełomie 1942 i 1943 roku w Palestynie część Żydów zdezerterowała (2972 z 4439 czyli 67 proc.) za przyzwoleniem polskiego dowództwa. Przed „dezercją” przyszli „dezerterzy” otrzymywali dodatkowe przeszkolenie od polskich wykładowców w dziedzinie dywersji i sabotażu. Wśród dezerterów był późniejszy premier Izraela (jeden z przedwojennych przywódców Betaru) Menachem Begin. Niestety po wojnie dezerterzy szkalowali w Izraelu Polskie Siły Zbrojne zarzucając armii Andersa antysemityzm. Generał Anders zakazał ścigać dezerterów i oddelegował jednego z pułkowników do szkolenia bojowników z Irgunu. Dezerterzy z armii Andersa wzmocnili siły żydowskie.”
http://prawy.pl/7016-wsparcie-sanacyjnej-dyktatury-dla-zydowskich-terrorystow/
.
„Na wiosnę 1939 roku 25 członków Irgunu było szkolonych w okolicach Andrychowa przez instruktorów Wojska Polskiego między innymi przez tzw. Dwójkę /przedwojenny wywiad wojskowy/. Kurs ten był efektem umowy w 1936 r. między Żabotyńskim a władzami polskimi. W Polsce kurs ten nadzorował Abraham Stern, który gdy doszło do wybuchu II wojny światowej wyłamał się z Irgunu i założył własną organizację Lehi, która siała spustoszenie wśród brytyjskich garnizonów w Palestynie. Brytyjska prasa nazywała ją Gangiem Sterna.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Irgun_Cwai_Leumi#Utworzenie_Irgunu
.
„Niektórzy członkowie Lechi w latach 1938–1939 przeszli szkolenie militarne prowadzone przez instruktorów Wojska Polskiego w Zofiówce na Wołyniu, Poddębinie pod Łodzią i w lasach nieopodal Andrychowa. Jak wspomina jeden z uczniów, „Polacy potraktowali kurs terroryzmu jako dyscyplinę naukową, poznaliśmy matematyczne formuły na demolowanie konstrukcji z cementu, żelaza, drewna, cegieł i ziemi”. W tym samym czasie potajemnie otrzymali pomoc od władz Polski, w postaci ponad 20 tysięcy sztuk broni.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lechi
.

Czy możemy się dziwić wobec powyższego, że władze III Rzydopospolitej tak czczą sanację? Wszak bez jej pomocy utworzenie Izraela wywalczonego terrorem i czystkami etnicznymi dokonywanymi na ludności palestyńskiej byłoby b. trudne.

.

„My, Żydzi Polscy w Izraelu, czujemy, że pomoc przez Rząd Polski udzielona naszej sprawie wolnościowej jest perłą w koronie Polski, dowodem, że to, czegośmy się w ławkach szkolnych uczyli o Kościuszce i Mickiewiczu, nie jest frazesem, tylko tradycją – pisał autor listu Benjamin Gepner, którego trudno posądzać o tani sentymentalizm. Gepner spędził całą II wojnę światową w szeregach osławionego Gangu Sterna, wojując z brytyjskimi siłami okupacyjnymi w Palestynie i wycinając w pień arabskie wioski.”
http://historia.focus.pl/swiat/jak-polacy-stworzyli-izrael-296

.

ONZ zatwierdził to państwo wywalczone wcześniej terrorem band szkolonych w sanacyjnej Polsce. Ażeby było śmieszniej  – w tworzeniu Izraela sanacja szła ręka w rękę z Hitlerem, który także żyły z siebie wypruwał, aby stworzyć Izrael.
.
„Władze niemieckie udzieliły wsparcia syjonistycznym obozom szkoleniowym i kibucom organizowanym na terenie III Rzeszy (było ich kilkadziesiąt, działały do roku 1942, powiewały nad nimi dumnie „Gwiazdy Dawida”), Gestapo służyło wszelką pomocą żydowskim emigrantom, a dzięki tak zwanemu układowi o transferze przekazano z Niemiec do Palestyny około 70 milionów dolarów, co miało wielkie znaczenie dla ekonomicznej stabilizacji żywiołu żydowskiego na tym obszarze. Przykłady tego typu kolaboracji można mnożyć… Nie możemy potępiać syjonistów – bez wątpienia żydowskich ultrapatriotów – za kontakty (owocne, bliskie, niemal koleżeńskie) z władzami hitlerowskimi. Ani o to, że w tym szczególnym czasie bardziej dbali o przyszłość niż smutną terazniejszość istotnej części własnego narodu. Przecież to oni właśnie wygrali Izrael, a pewnie i coś więcej. Zbrodniczy natomiast niemieccy naziści okazali się – jak to często w historii bywa – usłużnymi „poputczikami”.
http://dariuszratajczak.blogspot.de/2009/01/jak-adolf-izrael-budowa.html
.
Bez cienia przesady nazwać można Izrael przedwojenną kooperacją sanacyjno-nazistowską, zatwierdzoną po wojnie przez ONZ.

 

za: https://opolczykpl.wordpress.com/

 

tekst wyszukał:  stanislav

 

 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Dla dopełnienia obrazu, nie zapomnijmy o powojennym szkoleniu wojskowym w Polsce, na Dolnym Śląsku, przyszłych osadników żydowskich:

    http://www.bibula.com/?p=2305

    Polska pomoc nowo powstającemu Izraelowi – Jan Bodakowski

    "Pomoc komunistycznej „Polski” dla Izraela

    Władze komunistyczne w Polsce po II wś zabiegały o przychylność Żydów by zyskać prestiż na arenie międzynarodowej. Między innymi komuniści polskojęzyczni nie przeszkadzały w emigracji Żydów do Palestyny. Do Palestyny emigrowali żydzi którzy przeżyli wojnę w Polsce ale i 100.000 żydowskich repatriantów z ZSRR (którzy przybyli ze wschodu na podstawie umowy komunistycznej „Polski” z ZSRR z lipca 1945 roku). Polskojęzyczni komuniści pozwalali na emigracje żydów pomimo że byli zainteresowani pozostaniem jak największej ilości żydów na ziemiach Polski (komuniści chcieli mieć na kim oprzeć swojej dyktatury, Polakom nie mogli ufać). Władze komunistyczne tolerowały nielegalną emigracje żydów choć mogły w każdej chwili ją przerwać (równocześnie Polakom komuniści uniemożliwiali wyjazd z kraju, niektórzy Polacy by wyemigrować udawali żydów). Władze komunistyczne ułatwiały legalną emigracje, zgadzały się na legalna działalność międzynarodowych organizacji żydowskich organizujących imigracje żydów do Palestyny. Było to jednoznaczne opowiedzenie się komunistycznej „Polski” po stronie żydów walczących o kontrole nad Palestyną. Postawę władz komunistycznej „Polski” krytykowała Wielka Brytania. Żydzi ze wschodu byli rezerwuarem demograficznym Izraela (żydzi z zachodu finansowali powstanie Izraela).

    Emigracji żydów do Izraela przeciwna była żydokomuna zrażona kapitalizmem i klerykalizmem obecnym w życiu Izraela, uznająca Izrael za pachołka WB i USA, nienawidząca syjonistów i Izraela (żydokomuna zarzucała Izraelowi bandytyzm, rasizm, neohitleryzm). Przeciw emigracji agitowała żydokomunistyczna prasa „Fołks Sztyme”, „Idisze Szeiftn”, Biuletyn ŻIH i „Das Naje Leben”. Towarzystwo Społeczno Kulturalne Żydów w Polsce zmuszało żydów do rezygnacji z emigracji. Emigracje propagowały organizacje syjonistyczne. Masy żydowskie głuche były na propagandę żydokomunistyczą i chciały emigrować.

    Komuniści „polscy” sympatyzowali z dążeniami żydów do stworzenia własnego państwa w Palestynie. Nie było to dziwne tym bardziej że komuniści sprawujący rządy w powojennej Polsce byli żydowskiego pochodzenia. Jakub Berman był faktycznym kierownikiem polityki zagranicznej powojennej „Polski” (nadzorował MSZ z ramienia Biura Politycznego KC PPR faktycznie najwyższej lokalnej władzy w Polsce okupowanej przez sowietów). Jego brat Adolf Berman był liderem żydowskiej partii legalnie działającej w powojennej „Polsce” Poalej Syjon Lewicy i wiceprzewodniczącym Centralnego Komitetu Żydów w Polsce (najważniejszej instytucji społeczności żydowskiej). Kierownikami Wydziału Zagranicznego KC PPR byli żydzi Ostap Dłuski i Teodor Felder.

    Pro żydowska aktywność komunistycznej „Polski” była wyjątkowa na tle ZSRR nie zajmującego wyraźnego stanowiska. Prasa komunistycznej „Polski” chwaliła walkę narodowo wyzwoleńczą żydów w Palestynie. Żydzi doceniali starania władz „Polski” i byli do niej bardzo przyjaźnie nastawieni.

    Nie tylko komuniści polskojęzyczni ale całe społeczeństwo polskie było bardzo pozytywnie nastawione do żydów. Karykaturalnym tego przykładem był po II wś lokalny działacz PPS w Gdańsku Mirosław Dybowski który postulował stworzenie narodowej siedziby żydów w Szczecinie (dzięki temu Polska miała zyskać poparcie zachodu i międzynarodowego żydostwa). Polacy (w tym księża katolicy, antysemici, narodowcy i polskojęzyczni komuniści) doświadczeni zaborami i okupacją z sympatią odnosili się do żydowskich dążeń do mających na celu stworzenie własnego państwa. Polacy równocześnie rozumieli niepokój arabów.

    Komunistyczna „Polska” prowadziła ożywione kontakty dyplomatyczne z społecznością żydowską w Palestynie i międzynarodowym żydostwem, pod koniec 1945 roku w Palestynie komuniści polskojęzyczni otworzyli swoje przedstawicielstwo dyplomatyczne (po powstaniu Izraela władze komunistycznej „Polski” finansowały działalność ambasady Izraela w komunistycznej „Polsce”. Społeczność żydowską w Palestynie i komunistyczną „Polskę” łączyły ożywione kontakty dyplomatyczne oraz gospodarcze. Komunistyczna „Polska” dostarczał Izraelowi żywność i surowce.

    Niepodległe państwo żydowskie było elementem programu legalnie działających partii żydowskich w komunistycznej „Polsce” (Polacy w przeciwieństwie do żydów w komunistycznej „Polsce” nie mogli tworzyć partii politycznych ani w nich działać). Palestyna zgodnie z programami partii żydowskich miała być krajem tylko dla żydów, żydzi byli przeciwni podziałowi Palestyny na część arabską i żydowska, albo powstaniu państwa żydowsko arabskiego. Żydzi w komunistycznej „Polsce” silnie byli związani z międzynarodowym żydostwem, pełni entuzjazmu wobec nowo powstającego państwa żydowskiego.

    Jedyną grupą przeciwną powstaniu państwa żydowskiego była żydokomuna żydowska frakcja PPR i komunistyczny (ale nie zależny od Moskwy) Bund (właściwie elity tej partii bo masy chciały emigrować). Żydokomuna chciała pozostania żydów w Polsce, nie angażowała się w walkę o powstanie państwa żydowskiego w Palestynie (ale też zbytnio nie przeszkadzała). Żydokomuna od dziesięcioleci zwalczała idee syjonistyczne. (2. str.67) „Większe zrozumienie dla postulatów syjonistycznych deklarowali komuniści polscy aniżeli żydowscy”. Pewnie dlatego dziś dziś dzieci komunistów żydowskich (ofiary marca 68) kłamią o antysemityzmie Polaków i polskojęzycznych komunistów, by ukryć dziedzictwo własnego żydokomunistycznego antysyjonizmu.

    W listopadzie 1945 (dziewięć miesięcy po zrzeczeniu się przez WB władzy nad Palestyną) na forum ONZ, komunistyczna „Polska” wraz z USA, ZSRR, poparła podział Palestyny na dwa państwa. Komunistyczna „Polska” wielokrotnie na forum ONZ okazywała żydom sympatie. Żydzi w komunistycznej „Polsce” powszechnie cieszyli się z perspektywy powstania niepodległego państwa żydowskiego w Palestynie.

    Między 1947 a 1948 w Palestynie trwały walki żydowsko arabskie, ZSRR i jego satelici (w tym i komunistyczna „Polska”) poparły żydów w konflikcie z arabami. Od 1948 do 1949 żydowskie odziały walczące z arabami dostawały olbrzymie dostawy broni z ZSRR i Czechosłowacji (łamano tym samym embargo ONZ na dostawy broni do Palestyny). Po II wś w komunistycznej „Polsce” (i Czechosłowacji gdzie był europejski sztab Hagany) szkoleni i werbowani byli bojownicy Hagany. Hagana („Samoobrona”) powstała w 1920, celem jej była walka z arabami i Brytyjczykami radzącymi w Palestynie, w 1948 przekształciła się w armię izraelska czyli Izraelskie Siły Obrony (Cewa Haganah Le Yisrael, do dziś oficjalna nazwa armii izraelskiej).

    W polskim Bolkowie na Dolnym Śląsku (100 km od Wrocławia) powstał obóz szkoleniowy dla dla bojowników Hagany. Działał od wiosny 1948 roku do września 1948. Biura werbunkowe działały w większych miastach Polski gdzie była społeczność żydowska, listy ochotników zatwierdzało Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego (bezpieka starała się żydowskich komunistów znajdujących się na listach kierować do pracy w wywiadzie komunistycznej „Polski”). Ochotnikami byli głównie działacze partii syjonistycznych. Wyszkolono ponad 7000 osób. Szkolili instruktorzy z Armii Czerwonej, Wojska „Polskiego”, a z czasem i z Hagany z Monachium. Szkolenie ideologiczne i wojskowe trwało dziesięć dni, dwanaście godzin dziennie. Żydzi ćwiczyli z bronią lekką (karabinami i automatami) oraz ciężkimi karabinami maszynowymi. Szkoleni byli w ćwiczeniach pół wojskowych i musztrze. W ćwiczeniu brały udział też kobiety (na terenie obozu było ich wiele, w tym Polek żon żydów). Ćwiczeniom towarzyszyły propagandowe pogadanki syjonistyczne. Broń pochodziła od PPR i ze źródeł nielegalnych. Mundury z demobilu US Army dostarczył Joint (żydowska organizacja z USA). Obóz był finansowany z zbiórek wśród polskich żydów i Polaków (np. polskich zakonnic karmelitanek które prócz pieniędzy modliły się o zwycięstwo żydów w Palestynie). Działalność obozu szkoleniowego była jawna, polscy mieszkańcy Bolkowa okazywali żydom sympatie. Obóz nadzorował Grzegorz Smolar z frakcji żydowskiej PPR przy Centralnym Komitecie Żydów Polskich. Absolwenci szkoleń trafiali do Palestyny (część z nich dezerterowała po drodze, emigracja poprzez ośrodki Hagany była łatwiejsza), wywozili ze sobą nielegalnie olbrzymie sumy pieniędzy (do przeszkolenia zgłaszali się przemytnicy by muc wyjechać z komunistycznej „Polski”). Równocześnie 13.000 młodych żydów przeszło przeszkolenie w ramach służby w Wojsku „Polskim”. Kolejne tysiące żydów przeszkolenie wojskowe zdobyło w oddziałach żydowskiej samoobrony będących częścią Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej.

    Komunistyczne władze Polski przyzwalały na organizacje przez żydów w Polsce akcji pomocy dla żydów walczących w Palestynie. Za zgodą władz Centralny Komitet Żydów w Polsce proklamował akcje pomocy dla Hagany (Gijus Chuc Laerec- mobilizacja poza granicami Izraela). Podczas akcji zebrano 113 milionów złotych za które kupiono żywność dla armii izraelskiej. Ze strony „polskiej” akcje Gijus wspierał i kontrolował generał Michał Komar (pierwotnie nazywający się Mendel Kossoj, dowódca 129 komunistycznej Brygady Międzynarodowej w Hiszpanii, po II wś organizator pomocy dla greckich komunistycznych partyzantów), Ostap Dłuski (pierwotnie nazywający się Adolf Langer, kierownik wydziału zagranicznego KC PPR, działacz Komunistycznej Partii Austrii), Grzegorz Smolar (pierwotnie nazywający się Hersz Smolar, zawodowy rewolucjonista, redaktor wydawnictw KPP w języku jidysz, oficer polityczny w sowieckiej partyzantce na Białorusi [A]). Z Grzegorzem Smolarem współpracował Leon Lew (członek Komunistycznej Partii Palestyny, uczestnik wojny domowej w Hiszpanii). Leon Lew zaopatrywał ośrodki szkoleniowe Hagany w komunistycznej „Polsce”, kontaktował emisariuszy Hagany z władzami komunistycznej „Polski”.

    Władze komunistycznej „Polski” przekazały redakcji żydowskiego czasopisma „Mosty” wojskowy radioodbiornik dużej mocy do nasłuchu „Radia Głos Hagany”. Z Nasłuchu wydawano codzienny biuletyn.

    Izrael ogłosił deklaracje niepodległości 14 maja 1948 roku. Władze komunistycznej „Polski” deklarowały uznanie niepodległości Izraela już dzień wcześniej. Władze Izraela wyraził wdzięczność za poparcie żydowskiej drogi do niepodległości. Kilka godzin po deklaracji niepodległości Izrael został zaatakowany przez państwa arabski. Propaganda komunistycznej „Polski” oskarżała arabów że są szkoleni przez oficerów z zachodnich armii, żołnierzy armii Andersa i nazistów. Arabów przedstawiano jako reakcjonistów. Żydzi w komunistycznej „Polsce” oskarżali arabów że są reakcjonistami i pachołkami imperialistów. Izrael był kreowany na państwo postępowe i ludowe, walczące z imperializmem. Komunistyczna propaganda przyrównywała żydów do walczących o wolność partyzantów wietnamskich i greckich.

    Z czasem stosunki komunistycznej „Polski” z Izraelem uległy pogorszeniu (do czasu śmierci Stalina w 1953 roku). Jednak nawet pomimo tego w 1952 roku kiedy stosunki były najgorsze obrót handlowy komunistycznej „Polski” Izraelem był największy spośród krajów socjalistycznych. "
  • @
    haha
    Trybuna.eu to rzeczywiście "obiektywny" portal - skrajnie lewacki.
    Na tym portalu publikują i komentują głównie antypolskie ludki z wypranym mózgiem, które w Polsce z chęcią wprowadzałyby cuda nowoczesności jak na "zachodzie".
    I Pan w te bzdury wierzy?

    Powiem tylko tyle, agresywnym tonem Pan wiele nie osiągnie. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego większość zwolenników współpracy z Rosją musi mieć coś do żołnierzy Niezłomnych. To nie byli rusofobii tylko antykomuniści ew. antyżydowscy.

    Wyklęci to różne środowiska, dużo tam było narodowców, część z nich była rzeczywiście zwolennikami współpracy z Zachodem, ale większość chciała Polski suwerennej, niezależnej zarówno od Moskwy, jak i Waszyngtonu, tworzącej blok państw środkowoeuropejskich, który prawdopodobnie należałby to Ruchu Państw Niezaangażowanych.

    Na drugi raz sugeruję sprawdzać źródła, zanim coś się opublikuje, pomimo że jest to zbieżne z Pana poglądami, bo jednak skoro Pan deklaruje się jako nacjonalista, to powinien Pan sprawdzić, czy dana strona nie jest przypadkiem jawnie antypolska.

    Oto pokaz publicystyki "Trybuny":
    http://trybuna.eu/antysemickie-oblicze-tzw-zolnierzy-wykletych/

    http://trybuna.eu/prawica-chce-scigac-za-pisanie-prawdy-o-wykletych/
    Oczywiście jak do więzienia wsadza się ludzi za krytykę żydów, czy mitu "6 milionów" to im nie przeszkadza, że naruszana jest wolność słowa.

    http://trybuna.eu/zabil-zydowska-rodzine-zostal-odznaczony-przez-kaczynskiego/

    Dlatego nie mam podstawy, aby wierzyć w te treści o "złych bandytach".

    Nie wiem, czy Pan coś osiągnie takim agresywnym tonem.
    Zgadzam się natomiast co do rządu londyńskiego, Andersa i kolaboracji sanacji z syjonizmem.

    Były wśród wyklętych jednostki haniebne, to prawda. Ale to był margines.
  • @
    Nie czytałem wszystkiego bo za długie.
    - Jeżeli o II RP chodzi dawno temu bardzo często rozmawiałem z ludźmi walczącymi o niepodległość Polski a później w wojnie bolszewickiej. Byli to żołnierze jak i sanitariuszki i lekarze. Każdy z nich zgodnie wyrażali opinie iż zostali oszukani. Nie walczyli o taka II RP jaka została im stworzona.
    Na "3obieg" kilka miesięcy temu ukazał się wartościowy post ukazujący iż Polska międzywojenna była krajem całkowicie odmiennym niż tradycyjna historyczna RP. Do władzy doszli ludzie ze świata mieszczaństwa i burżuazji wypierając z życia politycznego dawne ziemiaństwo stanowiące podwaliny i tradycje Polskiej Rzeczpospolitej. Spowodowało to zanik tradycji propolskiej a rozwój wpływów anglosaskich oraz żydostwa ktore usytuowane było głownie w miastach.
    Bardzo wartościowy post którego nazwy na nieszczęście nie pamiętam.

    ""Było oczywiste, że „sojusznicy” w obronie „wyklętych” palcem nie ruszą. Szanse na pokonanie (wspieranej przez Gruzina Stalina i żydowską NKWD) władzy w powojennej Polsce „wyklęci” mieli mniejsze niż zerowe. Jedyne co mogli osiągnąć to rozdrażnianie UB i zwiększone represje wobec ludności cywilnej na terenach działania „wyklętych” – co rzeczywiście miało miejsce.""

    Zgadzam się całkowicie. Co więcej, także i o tym temacie rozmawiałem
    z oficerem Września który później był prześladowany przez UB.
    Był bardzo zbulwersowany głupotą i samym stylem działania dzisiaj zwanych "żołnierzy wyklętych". Mówimy tu o człowieku po szkole oficerskiej wywodzącym się z bardzo poważanej za swój patriotyzm szlacheckiej rodziny. Ludność wiejska o czym osobiście z opowiadań słyszałem bała się bandytów "z Ukrainy" ale także jak to określano "partyzantów" po których nie wiadomo czego można było się spodziewać. Zagłębiając się w temat "wyklętych", wśród zwykłych zjadaczy chleba mających styczność z wojną panowały bardzo skrajne opinie co do sensu ich istnienia jak i sposobu ich działania.
  • @Autor
    To o Panu było to : ... dziwi , tumani , przestrasza....? - bo po przeczytaniu sporych fragmentów tej kompilacji mam niezły mętlik w głowie.
    Można by się przy okazji zastanowić nad sensem Dnia Kobiet, skoro tak wiele z nich źle się prowadzi.
    Można , a nawet trzeba zastanawiać się nad sensem letniego , wiosennego czy zimowego wejścia na tę czy inna górę , tą czy inną granią.
    Można, a nawet trzeba dziwić się dwudziestu facetom , uganiającym się za skórzaną piłką.
    A prawda jest taka , że dla jednych coś ma głęboki sens , a dla innych wręcz przeciwnie.
    Podchodząc pragmatycznie, ci, którzy walczyli z żydowsko - sowieckim okupantem lat 40/50 mieli szanse na zwycięstwo porównywalne z pańskimi, więc to co Pan zaprezentował to typowy paradoks: bezsens pisania o bezsensie .
    Tu Panowie chodzi o sacrum, symbol, coś o abstrakcyjnym charakterze, co najlepiej określają słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna. Fakt: nażreć tym się ciężko.
  • 1* - lepszy Kaganowicz
    niż bestia Moczar ;)))
  • @sosenkowski 06:52:59
    oto radziecki idol Kosiura:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81azar_Kaganowicz
    Łazar Moisiejewicz Kaganowicz ros. Лазарь Моисеевич Каганович (ur. 22 listopada 1893 w przysiółku Kabany (obecnie: Dibrowa) koło Chabna, zm. 25 lipca 1991 w Moskwie) – radziecki polityk, członek najwyższych władz państwowych i partyjnych ZSRR, Bohater Pracy Socjalistycznej (1943); współodpowiedzialny za zbrodnię katyńską.... Pochodził z rodziny drobnego żydowskiego handlarza bydła, w dzieciństwie pracował w warsztatach szewskich...
  • Dziennikarska blać przerobiona na g...o w wywiadzie z kosmonautą Mirosławem Hermaszewskim.
    Po powrocie z kosmosu witany przez własną matkę na lotnisku po raz pierwszy zobaczył, iż "nie miała troski w oczach".

    https://web.facebook.com/945025055623144/videos/1041814285944220/?fref=nf

    Troska w oczach matki miała swoje uzasadnienie , cytuję /za wiki/ :

    "Mirosław Hermaszewski został ocalony z napadu UPA na Lipniki przez rodziców[2][3]. Jak odnotowuje jego brat, w kolonii Lipniki (pow. Kostopol) podczas nocnego napadu w strzelaninie i pożarze ściganej przez banderowców matce wypadł z rąk półtoraroczny późniejszy polski kosmonauta Mirosław Hermaszewski. Dobrze opatulony przeleżał w śniegu do rana i został znaleziony przez ojca[4]. Podczas rzezi wołyńskiej w latach 1943–1945 stracił 19 osób z rodziny, w tym ojca, zamordowanego przez UPA. Ojciec Roman Hermaszewski (urodzony 10.11.1900 roku) zmarł z rany postrzałowej płuc w Bereznym 28 sierpnia 1943 roku i pozostawił żonę Kamilę oraz siedmioro dzieci: Alinę, Władysława, Sabinę, Annę, Teresę, Bogusława i najmłodszego Mirosława."
  • @
    http://www.katoliban.pl/upload/images/large/2014/10/arcybiskup-slawoj-flaszka-glodz_66937706.jpg
  • Autor
    5* Z wyrazami poparcia i szacunku. BJ
  • @detektywmjarzynski 09:36:19
    Wspomnienia generała Hermaszewskiego na temat rzezi wołyńskiej w kontekście własnego i swojej rodziny losu :

    https://www.youtube.com/watch?v=puyLtqR-V7I

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930