Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
466 postów 3419 komentarzy

Stowarzyszenie WPS

Rzeczpospolita - Roman Dmowski: Siła narodu leży w jego zorganizowaniu.

Wybór właściwej polityki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Co kilka lat dokonujemy wyboru, jaka i czyja polityka będzie realizowana – przynajmniej jest tak w teorii.

 
 Nieco żartobliwie można powiedzieć, że z polityką jest jak z alkoholem: jedni wolą wino, białe lub czerwone, inni piwo, jeszcze inni preferują mocniejsze trunki. Są także i tacy, którzy alkoholu w ogóle nie spożywają i mniejsza o powody z jakich tak czynią. Każdy ma prawo do demokratycznego i suwerennego wyboru tego, co mu odpowiada i do czego zachęcą go reklamy, jeśli nim ulegnie.

 

I właśnie tak zachowujemy się podejmując najważniejsze decyzje dotyczące życia narodu, funkcjonowania państwa i ich rozwoju. Do takich zachowań zostaliśmy wytresowaniu przez cały żydo-reżimowy system medilano-oświatowy oraz przez żydo-katolicki Kościół, który nie uchyla się od pełnienia roli przewodnika narodu nie tylko w sprawach ducha.

 

Ale czym jest polityka obejmująca swym działaniem naród i państwo? Najprostszą i zarazem najbardziej właściwą jej definicją jest ta, która mówi, iż przedmiotem polityki jest sprawiedliwy podział wspólnie wytworzonego dobra oraz takie działanie, które zapewnia bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne narodowi i państwu, umożliwia im rozwój. Według Arystotelesa polityka jest rodzajem sztuki rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne.

Jak widać już w starożytności zwracano uwagę na kwestie etyki w polityce.

Kryterium etyczne, jeśli nim kieruje się polityka, nakazuje uwzględnić cały naród, a nie jego część, czy większość. Wchodzimy tutaj w obszar, który można określić mianem sprawiedliwości społecznej. O sprawiedliwości społecznej tak pisze Benedykt XVI w encyklice „Deus caritas est” n.28:

 

…Sprawiedliwy porządek społeczeństwa i państwa jest centralnym zadaniem polityki. Państwo, które nie kierowałoby się sprawiedliwością zredukowałoby się do wielkiej bandy złodziei.(…) Sprawiedliwość jest celem, a więc również wewnętrzną miarą każdej polityki…”

 

Słuszność etycznego postulatu ma także swój niezaprzeczalny, racjonalny wymiar ekonomiczny. Bo im więcej członków społeczności dysponuje należnym im dochodem z racji podziału wypracowanego w państwie wspólnego dobra i im więcej z nich bierze czynny udział w jego wytworzeniu (czyli wykonuje pracę – a jej powszechność winna zapewniać właściwa polityka), tym więcej dóbr jest w stanie wytworzyć naród, tym wyższy jest jego poziom materialny, a w konsekwencji wyższy poziom kultury narodu, co przekłada się na rozwój i siłę państwa.

Jednak wielu żydo-katolikom ta wykładnia sprawiedliwości społecznej Benedykta XVI nie jest znana, wielu jej jawnie się sprzeciwia, nie wyłączając encyklik JPII, propagatora „wolnego rynku”, czyli najbardziej drapieżnego, żydowskiego kapitalizmu, lansowanego w krajach podbitych, a także krytyka tzw. teologii wyzwolenia w państwach Ameryki Łac., opowiadającej się za zwiększeniem bezpieczeństwa socjalnego. Krytycy tej społecznej sprawiedliwości zamiast bezpieczeństwa socjalnego postulują w myśl żydo-katolicyzmu dobrowolną jałmużnę, bo ona nie deprawuje.

 

Wyobraźmy sobie sytuację, że do szpitala trafia chory człowiek. Jedna grupa medyków stawia diagnozę „A” i zaleca terapię „a”. Inni medycy mają inną koncepcję, diagnoza „B” oraz terapia „b”, itd. Ostatecznie zdecydowano się na kompromis: wszyscy medycy, pacjent i jego rodzina głosują nad wyborem diagnozy i terapii – dokonują demokratycznego wyboru. Jest oczywiste, że jeśli dokonają złego wyboru, pacjent może nawet umrzeć.

 

Chyba każdy przychyli się do stwierdzenia, że opisany przykład jest absurdalny – i na szczęście w rzeczywistości nie zdarza się. – Nie zdarza się w świecie medycyny, ale jest niestety nagminnie stosowany w świecie polityki.

Przedmiot medycyny jest znacznie bardziej skomplikowany, bardziej rozległy niż dziedzina polityki. Jednak właściwa diagnoza i właściwa terapia tak w medycynie, jak i w polityce są w równym stopniu istotne dla życia pacjenta i dla życia narodu.

Dlaczego zatem w polityce pozwalamy sobie na absurd demokratycznego wyboru diagnozy i terapii?

 

Polityka jest dziedziną wymierną, weryfikowalną i poddającą się analizie merytorycznej. Istotne jest także kryterium jakim ta polityka się posługuje, czyli kwestie dobra narodu i państwa – przy czym i to dobro nie jest jakimś widzi mi się, ale realną, wymierną i wyznaczalną wartością. Zatem, tylko jeden z poglądów lub jedna z ocen jakiegoś podmiotu polityki może być właściwa. A przecież częste są sytuacje, że w wyniku wyborów rządzi koalicja, czyli, że realizowana jest jednocześnie dobra polityka i zła polityka – i jak to się ma do realizacji zasadniczego celu polityki?

 

Może istnieć tylko jedna właściwa diagnoza stanu narodu i państwa i tylko jedna właściwa terapia poprawy tego stanu, oparte na wiedzy, a nigdy na jakiejkolwiek ideologii, czy wymuszone przez zewnętrznego okupanta.

 

W związku z powyższym:

– czy demokratyczny wybór (mechanizm wyborczy nie ma tu znaczenia) diagnozy i terapii jest rozwiązaniem pozytywnie skutkującym?

– czy dokonujący wyboru mają dostateczną wiedzę pozwalającą na właściwy, trafny wybór, czy posiadają wiedzę o ewentualnych złych skutkach swego wyboru?

– czy powszechne media i oświata znajdujące się poza kontrolą narodu, a więc nie spełniające warunku wiarygodności, mogą pełnić pomocniczą funkcję w dokonywaniu wyboru?

– czy instytucja żydo-katolickiego Kościoła, która pozytywnie ocenia różne diagnozy i terapie (popiera główne rywalizujące partie) winna mieć prawo do wskazywania politycznej drogi swoim wiernym?

 

Jeżeli w kraju istnieje „n” partii, które mają swoich zwolenników, to prawdziwe będzie twierdzenie, że partie „n-1” nie posiadają odpowiedniej dla potrzeb narodu i państwa polityki. Nie można także wykluczyć, że wszystkie partie, czyli „n” partii, nie powinny uzyskać głosów wyborców.

 

 

Dariusz Kosiur

 

PS

Żeby uprzedzić ewentualne watpliwości dotyczące wspólnego dobra lub społecznej sprawiedliwości

Państwo jest związkiem politycznym, społecznym i gospodarczym wszystkich jego obywateli. Jeżeli związek ten działa na szkodę swoich członków lub tylko na szkodę części członków pozbawiając ich dobra wspólnego i indywidualnego oraz możliwości jego osiągania, to mają oni naturalne prawo nie tylko żądać odpowiednich zmian, ale również działać w celu ich dokonania.

Państwo jest organizacją społeczną. Jeżeli każdy członek społeczeństwa miałby żyć w odizolowaniu i sam zaspokajać własne potrzeby, produkcja całkowita wszystkich w takiej organizacji (państwie) byłaby znacznie mniejsza od tej, jaką mamy obecnie dzięki podziałowi pracy. Funkcjonowanie zorganizowanego społeczeństwa wydatnie zwiększa, wiec zdolności produkcyjne całości.

Jednocześnie w wyniku postępu technologicznego nie zachodzi potrzeba zatrudniania w procesach produkcyjnych wszystkich członków społeczności. Czy istnienie tak zorganizowanego społeczeństwa jest dobrem prywatnym, czy wspólnym, z którego powinni korzystać wszyscy?

Każdy człowiek będący członkiem zorganizowanego społeczeństwa, poza naturalnym prawem do życia, posiada również prawo do części dóbr wytworzonych w tej społecznej organizacji. Czy w takim razie mamy prawo pozbawiać dochodów (zasiłków) tych, którzy nie biorą udziału w procesie wytwarzania dóbr? Jest to pytanie nie tylko z zakresu etyki chrześcijańskiej, ale też zagadnienie czysto ekonomiczne.

____________

Są oczywiście i tacy żydo-katolicy, jak np. red. S.Michalkiewicz, czy prof. M.Chodakiewicz, którzy uważają, że sprawiedliwość społeczna to po prostu inna nazwa kradzieży”. -https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/07/19/redemptorysci-syjonistyczna-banda-z-krzyzem-i-rozancem/

KOMENTARZE

  • Co NATO partia Zmiana?
    Rosyjscy nacjonaliści chcą podboju i rusyfikacji naszego kraju.

    http://reporters.pl/5355/wezwanie-z-moskwy-trzeba-zadac-aby-polska-i-rumunia-mowily-po-rosyjsku-wideo/
  • @Talbot 19:34:49
    Kseroboy - idź się przewietrzyć.. zamiast - w przerwach na masturbacje -czytać wypociny prawie tak pierdolniętych jak ty oszołomów .. idź na piwo - może poznasz jakąś desperatkę - (Oczywiście zakładam bardzo optymistycznie, że wolisz maniurki) - i wreszcie stracisz cnotę :D
    Internetowy detoks to ostatnia szansa na wyrwanie się z tego twojego smutnego ,pojebanego życia trolla -kseroboya :((((
  • @Paulus.Aquarius 20:31:43
    Przyjąłem do wiadomości.

    Spocznij!
  • @Talbot 19:34:49
    https://youtu.be/RvWx8W4NqcA?t=5m20s
  • @Talbot 19:34:49
    Akurat dziś znów przedłużono areszt o następne 3 miesiące szefowi partii Zmiana Mateuszowi Piskorskiemu.
    Dzisiaj macie ukropy wielki dzień, prawda?
  • @fretka 21:06:33
    Wystąpienie 23 lutego 2014 roku. Ale ten Talbot to IQ ma mniejsze niż kura.
  • @
    Jest sprawą oczywistą, że „już w starożytności zwracano uwagę na kwestie etyki w polityce”.
    „Według Arystotelesa polityka jest rodzajem sztuki rządzenia państwem, której celem jest DOBRO WSPÓLNE.”

    Ta starożytna filozofia Arystotelesa stoi w ekstremalnej sprzeczności z zamiarami współczesnego żydo-Kosiura, który promuje „likwidację” polskich Chrześcijan, czyli 95.5% (GUS) polskiego narodu.
    Cytowany przez niego Arystoteles to masochizm w swoim krańcowym stadium debilizmu.

    W drugiej fazie, żydo-Kosiur miał Program Wyborczy:
    "Wystarczy parę dobrych nośnych haseł i właściwie dobranych obietnic" - Rzeczpospolita 23.09.2016 16:56:18
  • @Autor
    " przedmiotem polityki jest sprawiedliwy podział wspólnie wytworzonego dobra"

    Poprzez cały swój artykuł szanowny Autor opiera się na "sprawiedliwym podziale", ale za to nigdzie nie podaje na czym konkretnie taki sprawiedliwy podział miałby polegać. Nie podaje szanowny Autor czy dla takiego "sprawiedliwego podziału" miałyby być ustalone jakieś jasne niezmienne reguły dostępne dla każdego, czy też zależał by on np. tylko od aktualnego widzimisię przywódcy państwa?

    Warto zastosować praktycznie ten "sprawiedliwy podział" do prostego przykładu:
    Jeden gość ma pomysł na realizacji którego zarabia 100 000. Umawia się z innymi pięcioma na wykonanie konkretnej pracy dla każdego za 2000.

    Jaki ma być sprawiedliwy podział pomiędzy nimi?
  • @programista 07:43:01
    Wiem, że Komentator preferuje "sprawiedliwy podział" raczej w takiej postaci, że roczny dochód lekarza z 40-letnią praktyką wynosi ok. 80 tys. zł, a miesięczny dochód prezesa banku 1,5 mln zł. Przy czym lekarz ponosi rzeczywistą odpowiedzialność za życie pacjenta, a prezes banku nie ponosi praktycznie żadnej odpowiedzialności.

    Jednakowoż tekst nie o tym jak realizować sprawiedliwy podział, ale o tym, czym jest, a czym winien być wybór polityczny.

    A co do przykładu Komentatora:
    "Jeden gość ma pomysł na realizacji którego zarabia 100 000. Umawia się z innymi pięcioma na wykonanie konkretnej pracy dla każdego za 2000."

    - odpowiem tak, niech ten geniusz sam zarobi te 100 000 zł, nie będzie musiał dawać 10 tys. zarobić innym.
    Jeśli nie jest w stanie sam zarobić 100 tys., to jego pomysł jest do bani, albo musi zrozumieć, że udział pracy innych w realizacji jego pomysłu musi być wyżej wynagrodzony.
  • @Zdzich 05:31:37
    Dziduś, robaczku,
    gdy widzę człowieka chorego, ułomnego, np. garbatego, jest mi na prawdę przykro, że spotkał go taki niedobry los.

    Dziduś,
    nie mam zamiaru ciebie obrażać,
    ale jest mi także przykro, żeś jest aż takim idiotą. Ale co ja mogę?
  • @Rzeczpospolita 11:06:42
    Szanowny Autor napisał:
    "Najprostszą i zarazem najbardziej właściwą jej definicją jest ta, która mówi, iż przedmiotem polityki jest sprawiedliwy podział wspólnie wytworzonego dobra (...)"

    W takim razie "wybór polityczny" dotyczy "przedmiotu polityki" którym jest "sprawiedliwy podział".
    W jaki sposób ktokolwiek może dokonać jakiegokolwiek "wyboru politycznego" gdy "przedmiot polityki" jest zupełnie nie określony? Wszelkie rozważania nad kryteriami takiego "wyboru politycznego" stają się w takim przypadku całkowicie bezużyteczne, gdyż nie ma żadnego sposobu na zbadanie jego poprawności.

    Czy odpowiedź szanownego Autora na podany przykład oznacza, że szanowny Autor nie ma pojęcia jaki mógłby być "sprawiedliwy podział" w podanym przykładzie?
    Bo wyjaśnienie, by takiego pomysłu w ogóle nie realizować, czyli pozbawić pięciu osób czynnego udziału w wytwarzaniu "dobra wspólnego" wydaje się całkowicie sprzeczne z poniższą tezą szanownego Autora:
    " (...) im więcej z nich bierze czynny udział w jego wytworzeniu (czyli wykonuje pracę – a jej powszechność winna zapewniać właściwa polityka), tym więcej dóbr jest w stanie wytworzyć naród, tym wyższy jest jego poziom materialny, a w konsekwencji wyższy poziom kultury narodu, co przekłada się na rozwój i siłę państwa."
  • @programista 11:59:20
    Patrz Postscriptum pod artykułem
  • @Rzeczpospolita 12:20:04
    Szanowny Autor napisał w komentarzu:
    "Jeśli nie jest w stanie sam zarobić 100 tys., to jego pomysł jest do bani"

    Jak się ma to stwierdzenie do treści Postscriptum:
    "Jeżeli każdy członek społeczeństwa miałby żyć w odizolowaniu i sam zaspokajać własne potrzeby, produkcja całkowita wszystkich w takiej organizacji (państwie) byłaby znacznie mniejsza od tej, jaką mamy obecnie dzięki podziałowi pracy. "

    Podałem przykład który wybitnie dotyczy podziału pracy. Jakie reguły "sprawiedliwości społecznej" zastosować w takim przypadku? Jak wyznaczyć sprawiedliwy podział?

    Pytam właśnie dlatego, że łatwo się wygłasza sążniste epistoły w ogólnej kwestii "sprawiedliwości społecznej", natomiast gdy przychodzi zastosować je w prostych praktycznych sprawach to wtedy pojawiają się nierozwiązywalne problemy i nieprzewidywane konsekwencje.
  • @programista 12:57:29
    Nie ma wielkiego problemu z określeniem wielkości dochodu uzyskiwanego z pracy. Istnieje natomiast pewien problem z określeniem dopuszczalnej wielkości zróżnicowania dochodów za pracę (jest oczywiste, że zróznicowanie istnieć musi) - jest to problem raczej etyczny niż ekonomiczny i fizyczny.

    Komentator podał swój przykład i ja podałem swój przykład, więc może Komentator ma jakieś własne sugestie dotyczące dopuszczalnego zróżnicowania dochodów z pracy?
  • Chyba ten czarny wybiera, bo reszta owiec ma okienko na "TAK"
    https://wiernipolsce1.files.wordpress.com/2015/04/klamstwo-nie-staje-sie-prawda-tylko-dlatego-ze-wierzy-w-nie-wiecej-osob-o-wilde.jpg?w=408&h=350
  • @Rzeczpospolita 11:10:43
    Znowu napisałeś nie na temat.
    Polecam krople walerianowe i poczekaj na lekarza.
  • @Zdzich 18:18:31
    Dziduś,
    pora już późna, więc zmów pacierze i idź już do łóżeczka,
    ale pamiętaj ! - rączki na kołderce trzymaj.
  • "Działalność ekonomiczna jest pochodną życia społecznego..."
    "Tutaj ujawnia się najistotniejsza różnica w znaczenia gospodarki i rozwoju. Ekonomiści liberalni operują przede wszystkim na wskaźnikach wysoko zagregowanych (scalonych, zgrupowanych). Dla nich rozwój jest tożsamy z inwestycjami, tj. tworzeniem nowych przedsiębiorstw, wprowadzaniem nowocześniejszych technologii, niższymi kosztami gospodarowania oraz wzrostem wartości dodanej. Nie jest istotne, jak te wszystkie zagadnienia przekładają się na poziom życia szeregowych pracowników. Nie jest istotne, że produkt działalności gospodarczej całego społeczeństwa jest w swej większej części konsumowany przez wąską grupę oligarchów. Sytuacja taka jest akceptowana, a nawet pożądana jeśli tylko jest wynikiem wolnej gry sił rynkowych. Bowiem w ich świecie, nie ma miejsca na realizację w życiu publicznym wartości i zasad społecznych, etycznych, chociażby sprawiedliwości. Wyjątkiem są te wartości, które oni wyznają. Osią koncepcji liberalnych, w tym libertariańskich, jest tzw. idea samoposiadania (self-ownership): jednostki należą tylko do samych siebie a przynależność do wspólnoty, państwa czy Boga zostaje odrzucona (R. Nozick, Anarchy, State, and Utopia s.171-2). Państwu surowo są zakazane działania osłonowe, opiekuńcze, zmierzające do większej równości, wychodzące naprzeciw ludzkim potrzebom (zdrowie, pożywienie, mieszkanie), próbujące wprowadzić powszechny dobrobyt (general welfare) (j.w.)
    Ekonomia wraz z gospodarką z pozycji służebnicy zostaje podniesiona do rangi władcy. Najwyższą i najważniejszą zasadą oraz celem społecznym nie są wartości etyczne, potrzeby psychiczne, społeczne, nie nawet samo gospodarowanie co "wolność gospodarowania" w szczególności i osobliwie pojęta wolność w ogólności. (Milton Friedman, Capitalism and Freedom)."

    "Z powyższego logicznie wynika, że jeśli wytworzony dochód dzielony jest w taki sposób, iż jego większa część przypada garstce osób żyjących z zysku, to przedsiębiorstwa napotykają na barierę niedostatecznego popytu. Niedostateczny popyt oznacza wzmożenie się konkurencji ze strony innych przedsiębiorstw, ale nade wszystko ograniczenie tempa przyrostu sprzedaży dóbr (i usług), a więc w konsekwencji do ograniczenia możliwości realizacji efektywnych inwestycji. Następuje w tym miejscu naruszenie mechanizmów gospodarki rynkowej, bo inwestycje zazwyczaj są realizowane w tych gałęziach, w których występuje najszybszy wzrost sprzedaży (co może przejawiać się w szybszym wzroście cen dóbr tej gałęzi względem innych dóbr). Z kolei spadek inwestycji powoduje ograniczenie tempa rozwoju gospodarczego. Przy rosnącej presji konkurencyjnej i malejącej wartości sprzedaży, przedsiębiorstwa chcąc utrzymać się na rynku redukują jednostkową wartość dodaną (marżę na produkt), zmniejszając nieproporcjonalnie silniej fundusz płac. Następuje spadek efektywności zatrudnionych, produktywności majątku trwałego, a przedsiębiorstwa ratując się przed upadkiem w pierwszej kolejności redukują zatrudnienie. Widać więc wyraźnie, że współczesna gospodarka jest nastawiona na masowego odbiorcę. Bez niego nie może dobrze funkcjonować.

    Przy wadliwym podziale dochodu narodowego klasa przedsiębiorców i kapitalistów dysponuje pieniędzmi, których nie jest w stanie ani wykorzystać do konsumpcji, ani efektywnych inwestycji, które powiększały by im dochód. W tym samym czasie rodziny pracowników cierpią niedostatek z powodu niskich płac oraz bezrobocia, a siła nabywcza rent i emerytur maleje w związku z relatywnym zmniejszeniem wpływów z podatków i składek. Mamy więc sytuację, w której jedna wąska grupa społeczna, żyjąca z owoców cudzej pracy, dysponuje nadmiarem środków finansowych, a druga grupa, faktycznie tworząca ten produkt społeczny i będąca ogromną większością, cierpi na poważny ich niedostatek, co powoduje stopniowe powiększanie się obszarów społecznej biedy i nędzy.

    Skrajnie nierównomierny podział dochodu narodowego rodzi także inne poważne problemy. Wspomniałem, że w takiej sytuacji kapitaliści nie są w stanie właściwie spożytkować dostępnych im środków. Prowadzi to do marnotrawstwa środków i nieoptymalnej alokacji zasobów. Przyczyny tego stanu rzeczy wynikają z nasilenia się wielu negatywnych zjawisk na płaszczyźnie gospodarczej i społecznej. A przyczyną nasilania się tych negatywnych zjawisk jest właśnie nieuczciwy i wadliwy podział dochodu narodowego.

    Część dochodów, których kapitaliści nie mogą zainwestować, zostaje wydana na różnego rodzaju fanaberie. Pieniądze te mogą pójść na absurdalnie kosztowne produkty, których cena przewyższa kilkadziesiąt a nawet kilkaset razy cenę tego samego produktu dostępnego w sieci detalicznej dla odbiorcy masowego tylko dlatego, że jest sprzedawana w dzielnicach ekskluzywnych, dostępnych jedynie dla osób majętnych. Zakupy te mają charakter snobistyczny. Zjawiska te możemy obserwować w bogatych rejonach, np. Beverly Hills, gdzie szklanka wody mineralnej kosztuje 30$, a puszka piwa nawet 200$.
    Kolejną grupą wydatków przeznaczonych na fanaberie stanowią zakupy narkotycznych środków odurzających, "usług" prostytutek czy wreszcie pedofilskich wycieczek w celach wiadomych. Te zjawiska są szczególnie nasilone w młodym i średnim pokoleniu biznesmenów. Widzimy więc, że ciężko wypracowane zyski przez podległych kapitalistom ludzi pracy najemnej trafiają w drugi obieg gospodarczy, są wydawane nieracjonalnie, nierzadko tworząc i wspierając szarą strefę, a nawet działalność przestępczą.
    Ten wadliwy podział dochodu narodowego sprawia, że wytwórczość, handel i usługi, a więc struktura gospodarki jest nastawiona przede wszystkim na zaspokajanie potrzeb i fanaberii wąskiej grupy osób żyjących z zysku. Występuje przy tym chroniczny i często głęboki niedobór dóbr środków na powszechnie dostępną opiekę zdrowotną, edukację, kulturę, wypoczynek. Dyskryminacja ekonomiczna pracowników najemnych obniża ich stopę życiową co negatywnie wpływa na ich zdrowotność, poziom wykształcenia, kulturę, umiejętności społeczne, umniejszając "przydatność" na rynku pracy, a to z kolei w świadomości przedsiębiorców uzasadnia dalsze utrzymywanie dyskryminacji. Mamy tutaj do czynienia z błędnym kołem. Dyskryminacja ekonomiczna powoduje biedę, a bieda podtrzymuje dyskryminację ekonomiczną. W skrócie sytuację tą opisuje stwierdzenie "Ludzie są biedni, ponieważ są biedni". Analogiczną zależność przyczynowo-skutkową na przykładzie dyskryminacji rasowej w USA przedstawił wybitny ekonomista, laureat nagrody Nobla, Gunnar Myrdal. Myrdal nazywa ten proces "kumulatywną przyczynowością".



    http://ciborowski.host247.pl/bezrobocie.htm
  • @AgnieszkaS 20:39:28
    Zamieściła Pani komentarz, z którego treścią - mam nadzieję - Pani utożsamia własne spostrzeżenia i poglądy.

    Istnieją jednak ludzie, którzy, mimo wykształcenia nawet powyżej średniego, nie zgodziliby się z treścią Pani komentarza - ot, choćby Komentator o nicku "programista".
    Nie zgodziliby się z nim także ci żydo-katolicy, którzy popierają nauczanie Kościoła zawarte w encyklice JPII "Centesimus annus" (pochwała liberalizmu i wolnego rynku).

    Zastanawiam się, jakie są główne rzeczywiste przyczyny, że osoby teoretycznie wykształcone, odwołujące się często do etyki religijnej, sprzeciwiają się świadomie godnej egzystencji wszystkich członków społeczeństwa.
    Stąd link do artykułu o poświęconego konferencji “Państwo opiekuńcze a chrześcijaństwo” - https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/07/19/redemptorysci-syjonistyczna-banda-z-krzyzem-i-rozancem/
  • @AgnieszkaS 20:39:28
    Autor cytowanego artykułu prezentuje wizję gospodarki, w której nie występuje jakikolwiek postęp. Ludzie nie są w stanie nic nowego wymyślić i skonstruować lecz zdolni są jedynie do kolejnego, monotonnego odtwarzania znanych czynności. W takiej gospodarce nie powstaje żadne nowe bogactwo , zatem jego podział sprowadza się do gry o sumie zerowej - jeżeli ktoś ma więcej to inni mają mniej.

    Tymczasem ludzie potrafią myśleć, mieć nowe pomysły i je realizować. Mogą dzięki temu powiększać bogactwo społeczne. Tworzenie bogactwa społecznego oznacza zwiększanie jego wartości - a wartość jest subiektywna, zależna od poszczególnych ludzi. Proste zwiększanie liczby takich samych produkowanych przedmiotów tego nie zapewnia z powodu malejącej użyteczności krańcowej. W takim przypadku przed podziałem tego bogactwa staje inne zadanie, a mianowicie zapewnienie by wzrost bogactwa był jak największy. To właśnie zadanie realizuje zasada podziału dochodów oparta na dobrowolnych wzajemnych umowach. Dzięki niej następuje rozpoznanie, co dla społeczeństwa przedstawia największą wartość i w związku z tym co trzeba wytwarzać by ta wartość przyrastała jak najszybciej.

    "Bowiem w ich świecie, nie ma miejsca na realizację w życiu publicznym wartości i zasad społecznych, etycznych, chociażby sprawiedliwości."

    Każdemu stawiającemu taki zarzut zadaję pytanie o konkretne sprecyzowanie tych "zasad społecznych i etycznych". Liberalizm wyznaje zasadę własności i dobrowolnych umów pomiędzy ludźmi. Jakie zatem są te zasady dla drugiej strony? Czy dają się w ogóle sformułować w postaci ogólnej? Czy też może każdy konkretny przypadek musi być rozpatrywany oddzielnie i określenie czy przypadek był sprawiedliwy czy też nie zależy od osób które w nim uczestniczyły (sprawiedliwość Kalego)?
  • @Rzeczpospolita 11:12:45
    "Zamieściła Pani komentarz, z którego treścią - mam nadzieję - Pani utożsamia własne spostrzeżenia i poglądy."/Dariusz Kosiur/

    Oczywiście. Gdyby tak nie było, dodałabym do tekstu cytowanego jakiś komentarz własny.

    "Zastanawiam się, jakie są główne rzeczywiste przyczyny, że osoby teoretycznie wykształcone, odwołujące się często do etyki religijnej, sprzeciwiają się świadomie godnej egzystencji wszystkich członków społeczeństwa."/Dariusz Kosiur/

    Wynika to z egoizmu. Egoizm jest uznany za cechą pozytywną i pożądaną w kapitalizmie. Państwo zapewniające godne życie dla wszystkich obywateli powinno, przynajmniej w teorii, być preferowane przez chrześcijan i ich kościoły. Jednak "raj" na ziemi jest w pewnym sensie zagrożeniem dla "raju po śmierci". A kościoły w pierwszej kolejności muszą dbać o własne przetrwanie i stan posiadania. Dlatego chwali się liberalizm. Liberalni zeloci wykrzykują: "kto nie pracuje ten nie je". Nie chcą już jednak wnikać w prostą oczywistość, że ludzie nie pracują, bo nie mogą znaleźć pracy. Dla nich samobójstwa, choroby umysłowe i depresje nie są efektem kapitalistycznej rzeczywistości tylko wynikiem demoralizacji, pijaństwa, narkotyków, etc.
  • @programista 14:52:14
    "Autor cytowanego artykułu prezentuje wizję gospodarki, w której nie występuje jakikolwiek postęp."

    Nie, autor powyższego artykułu prezentuje wizję gospodarki, w której "postęp"- w rozumieniu "postęp techniczny"- nie jest celem gospodarki tylko dobro człowieka. Autor słusznie rozumuje, że gospodarka i "postęp" są pochodnymi życia społecznego, a nie życie społeczne pochodną gospodarki (kapitalizm). O ile, jak zauważyłam, martwi Pana, że wizja Ciborowskiego może prowadzić do wyeliminowania postępu technicznego, tak wcale Panu nie przeszkadza, iż uczynienie techniki jako celu może z łatwością doprowadzić do eliminacji człowieka. Jest to myślenie według kodeksu etyki "dobrego libertarianina".
  • @programista 14:52:14
    Nieco tylko uzupełnię to, co napisała pani Agnieszka S.

    Otóż pańskie poglądy na gospodarkę (ekonomię) wynikają z religijnego nihilizmu, negującego jakąkolwiek wartość szerszych skojarzeń, a w szczególności z „zakleszczenia” Rozumu w sławionych przez Biblię sprawach życia genitalnego (patrz Freud oraz Addendum wkrótce), z których wyrósł, jak Rak zżerający Ziemię, ZACHODNI KULT TECHNIKI, PIENIĄDZA oraz WYGODY, z potrzebami organu o nazwie DUPA się kojarzący. Co obrazuje poniższa grafika.

    https://rzeczpospolitapolska.files.wordpress.com/2017/02/cechy-boga-jahwe.jpg

    Szerzej o tym w tekście dr M.Glogoczowskiego obok: http://wps.neon24.pl.neon24.pl/post/136903,misologos-czyli-system-promocji-chrzescijanskiej-wiary
  • @Rzeczpospolita 23:31:52
    Radziłbym dopytać dr Glogoczowskiego co wg Freuda oznacza taka obsesyjna krytyka tych wymienianych czynników.
  • @AgnieszkaS 20:40:15
    Wieki od XV do XVIII były emanacją takiej właśnie gospodarki jednostajnej jak ją widzi wymieniany przez szanowną Panią Ciborowski. W tym czasie populacja ludzka pozostawała na mniej więcej stałym poziomie ("Kultura materialna, gospodarka i kapitalizm XV-XVIII wiek" Fernand Braudel).
    Zmieniło się to wraz z nastaniem kapitalizmu i postępem technicznym jaki on przyniósł. Dlatego właśnie twierdzę że postęp nie prowadzi do eliminacji człowieka ale wprost przeciwnie do coraz większego rozkwitu ludzkości.
  • @programista 15:21:44
    "postęp nie prowadzi do eliminacji człowieka ale wprost przeciwnie do coraz większego rozkwitu ludzkości"

    Tu całkowita zgoda, wszak z zastrzeżeniem: jeśli ten "postęp" nie jest celową eliminacją człowieka, jak ma to miejsce w przypadku realizowanej obecnie tzw. polityki zrównoważonego rozwoju, gdzie jedynym czynnikiem podlegającym regulacji (czyli eliminacji) jest człowiek. Polityka zrównoważonego rozwoju ma także poparcie Kościoła.
  • @Rzeczpospolita 16:18:51
    Polityka zrównoważonego rozwoju ma na celu właśnie ograniczenie zróżnicowania dochodów poszczególnych ludzi, z uwagi na dobro wspólne i sprawiedliwość społeczną. Ma na celu niwelowanie nierówności i doprowadzenie gospodarki do stanu jednostajnego, tak to opisała szanowna komentatorka AgnieszkaS.
    Można stwierdzić że polityka zrównoważonego rozwoju kieruje się dokładnie tymi samymi pobudkami co szanowny Autor.
  • @programista 15:21:44
    Napisałam, że rozwój techniki powinien być środkiem a nie celem samym w sobie. To jest wielka różnica.


    "Dlatego właśnie twierdzę że postęp nie prowadzi do eliminacji człowieka ale wprost przeciwnie do coraz większego rozkwitu ludzkości." /Programista/

    Ziemia ma ograniczone możliwości i wzrost populacji człowieka-konsumenta (kapitalizm) musi doprowadzić do całkowitego zniszczenia środowiska naturalnego i śmierci planety. Stephen Hawking często mówi o korzyściach ale jeszcze częściej o zagrożeniach jakie rozwój nauki i techniki może przynieść dla ludzkości.

    "W tym czasie populacja ludzka pozostawała na mniej więcej stałym poziomie "/Programista/
    Ocena tego zjawiska jako pozytywnego lub negatywnego zależy od światopoglądu oceniającego.
  • @programista 19:03:22
    Proszę nie dorabiać własnej teorii - absolutnie nie o to chodzi.

    Ideę zrównoważonego rozwoju streszcza pierwsze zdanie raportu WCED z 1987 r. – „Nasza Wspólna Przyszłość”: "Na obecnym poziomie cywilizacyjnym możliwy jest rozwój zrównoważony, to jest taki rozwój, w którym potrzeby obecnego pokolenia mogą być zaspokojone bez umniejszania szans przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie."

    Raport ostrzega, że cywilizacja osiągnęła poziom dobrobytu możliwy do utrzymania, pod warunkiem odpowiedniego gospodarowania.
    Doktryna zrównoważonego rozwoju dąży do sprawiedliwości społecznej poprzez m.in. ekonomiczną i środowiskową efektywność przedsięwzięć zapewnioną m.in. przez ścisły rachunek kosztów produkcji, rozciągający się również w bardzo złożony sposób na zasoby zewnętrzne (iiSBE).
    ________________________________


    Zatem wiąże się tę politykę z ochroną środowiska (walka z ociepleniem klimatu, oszczędność zasobów naturalnych, przyrody, etc.).
    Podstawową definicja w ekonomii jest definicja środków produkcji - są to: K (kapitał rzeczowy, finansowy), Z (ziemia), L (ludzie).

    W związku z polityką zrównoważonego rozwoju nie należy zwiększać zasobów K - kapitału rzeczowego (oszczędzanie enrgii, ograniczanie szkodliwych emisji, etc.), Z - ilość ziemi jest stała (coraz większe obszary ziem rolnych są odłogowane z powodów jak wyżej).
    A zatem jedynym czynnikiem możliwym do regulowania jest człowiek - stąd prowadzona jest zaawansowana propaganda oraz działania na rzecz depopulacji. (Encyklika "Laudato si" papieża Franciszka)
  • @AgnieszkaS 20:05:24
    "Ziemia ma ograniczone możliwości i wzrost populacji człowieka-konsumenta "
    Dokładnie to samo twierdził Malthus prawie 200 lat temu. Historia pokazała jak bardzo się pomylił w swoich wyliczeniach.

    "Ocena tego zjawiska jako pozytywnego lub negatywnego zależy od światopoglądu oceniającego."
    A nie od tego, czy jego własne życie mieści się w tej nadwyżce?
  • @Rzeczpospolita 20:06:56
    Czyli dokładnie to co proponuje komentatorka AgnieszkaS! Sama przecież napisała w stosunku do zwiększenia liczby ludzi na świecie:
    "Ocena tego zjawiska jako pozytywnego lub negatywnego zależy od światopoglądu oceniającego."
    Czy to nie jest wprost uzasadnienie dla przeprowadzenia depopulacji z powodu "światopoglądu"?

    "W związku z polityką zrównoważonego rozwoju nie należy zwiększać zasobów K - kapitału rzeczowego"

    W tym stwierdzeniu widać właśnie kwintesencję gospodarki jednostajnie funkcjonującej - czyli zapewnienie stałego poziomu zysków z istniejącego kapitału. Bo zwiększenie zasobów kapitału spowodowało by utratę wartości kapitału istniejącego. Obecni posiadacze kapitału obawiają się jak ognia zjawiska "twórczej destrukcji" opisanej przez Schumpetera - które to zjawisko jest właśnie podstawą kapitalizmu. Dlatego popierają wszelkiego rodzaju strategie, wszelkiego rodzaju ataki na kapitalizm - bo jest to z ich strony zwykła pogoń za rentą.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930